
Z lekkim poślizgiem spowodowanym świętami ukazał się w końu piąty numer Qfanta.
Ale warto było czekać. Jak zwykle masa ciekawej publicystyki i literatury SF. Jest nawet moje opowiadanie "Metro", że się tak pochwalę :)
Miało być 100 stron, ale jak zwykle redakcja wykazała się nadtwórczością i wyszło ich 144. A Naczelny dostał niedawno list od stałego czytelnika z pytaniem, dlaczego nie ma nas jeszcze w EMPiKach. No cóż, tak poważne przedsięwzięcie wymaga sporych nakładów finansowych. Póki co jest to praca charytatywna. Niemnie jeśli ktoś chciałby nas wspomóc...

Magazyn znajduje się oczywiście na stronie www.qfant.pl