
Swoją przygodę z Photoshopem zacząłem od wersji 4.0. Była to wtedy jedyna wersja językowa, Illustrator nie należał do pakietu (pakietu chyba w ogóle wtedy nie było), a InDesign był w tak wczesnych powijakach, że nikt mu nie wróżył przyszłości i wszyscy używali Quarka. Ja byłem wtedy bardzo młodym grafikiem i używałem w zasadzie tylko Photoshopa i Corela a Quarka widziałem przez ramię u bardziej doświadczonych kolegów.
Któregoś dnia szef zaszalał i kupił coś, co się nazywało Adobe Design Collection, w którego skład wchodził PS 7.0, AI 10.0 i InD 2.0. Totalna rewolucja, bo wszystko było w jednym pakiecie (chociaż na osobnych płytach CD) i doskonale się ze sobą komponowało. Był jeszcze lepszy smaczek: każdemu programowi można było niezależnie ustawić język interfejsu. Corela miałem po polsku, więc zaszalałem i programy Adobe też odpaliłem w rodzimym języku. Szybko się jednak okazało, że o ile przy AI i InD to był dobry pomysł (programy były dla mnie nowe, więc nie miało dla mnie różnicy, w jakim języku będę się ich uczyć) o tyle PS po polsku było dla mnie nieporozumieniem. Znałem już angielskie nazwy funkcji, polskie tłumaczenie często było dziwne i nieintuicyjne. Kolejność filtrów jest układana alfabetycznie, więc siłą rzeczy polskie filtry są zupełnie inaczej rozmieszczone - niby drobiazg, ale jestem wzrokowcem i mniej więcej wiem, gdzie ustawić kursor myszy, żeby znaleźć to, czego szukam, a tutaj musiałem czytać nazwy filtrów i tłumaczyć je na angielski. No i często używane skróty z klawiszem ALT (będące zazwyczaj pierwszą literą funkcji) zmieniły się zupełnie. Jakoś angielski interfejs był dla mnie przyjaźniejszy.
Potem nastały czasy całej serii pakietów CS. No i zrobiła się kicha. Bo interfejs nie był już dwujęzyczny. Albo wersja polska albo angielska. W firmach, w których pracowałem, nie miałem wyboru - wersje były angielskie, więc w przypadku PS było super, w przypadku pozostałych programów musiałem się ich uczyć. W międzyczasie testowałem sobie różne trialowe wersje i doszedłem do wniosku, że polski PS jest na tyle złym rozwiązaniem, że naprawdę lepiej poszukać czegoś w angielskich wersjach AI i InD niż męczyć się z polskim PS. Zwłaszcza, że tego programu używam najczęściej.
Zauważyłem pewną prawidłowość. Zazwyczaj wersję angielską polecają osoby z dużym stażem pracy na programach Adobe. Wersję polską zaś chwalą początkujący. Widzę tu sens. Gdybym dopiero teraz zaczynał przygodę z grafiką, też zapewne wybrałbym polski interfejs, zawsze to nieco łatwiej, zwłaszcza przy trudnych terminach InDesigna, z którymi wciąż mam problemy i czasami muszę się dłużej zastanowić, co i jak zrobić. Ale na dłuższą metę uważam, że jednak lepiej się trochę pouczyć języków i trzymać się wersji angielskiej. Chociażby ze względu na całą masę tutoriali w tym języku. A polskie tłumaczenia mogą się nieco różnić z wersji na wersję, co wprowadza dodatkowy chaos.
Ale czy kogoś przekonam? I tak każdy wybierze to, co najbardziej mu pasuje.