
Kilka dni temu na stronie wyborcza.biz ukazał się artykuł o wyroku NSA dotyczącego możliwości wysyłania faktur e-mailem. Można by rzec: cudowna wiadomość! Ale czy na pewno?
Pozwolę sobie być sceptycznym w tej kwestii. W sumie z jednego prostego powodu: żyjemy w Polsce, państwie paradoksów, idiotycznych ustaw i mentalności z ubiegłej epoki. To co w każdym innym państwie jest normą, u nas okazuje się nowością a jak wszyscy wiemy, nowości bardzo powoli wchodzą do życia codziennego. Zwłaszcza w urzędach i firmach, gdzie biurokracja często przekracza zdrowy rozsądek.
No ale OK, jest decyzja. Tylko co z tego? Sąd sobie, urzędy sobie, firmy sobie. Dopóki ta możliwość nie będzie jasno i jednoznacznie stała w ustawie, dopóty ludzie będą to interpretować po swojemu (a US po swojemu). A nawet jeśli wejdzie do ustawy, to pamiętajmy, że jest to możliwość a nie obowiązek. To że ja będę chciał wysłać FV e-mailem to nie znaczy, że mój klient będzie chciał ją tak otrzymać.
Obawiam się, że ta możliwość może też stać się potencjalnym źródłem przekrętów. Wszyscy dobrze wiemy, że "biznesmenom" w Polsce daleko do standardów europejskich. Jeśli faktura nie musi mieć podpisu (nawet elektronicznego), to co komu szkodzi podmienić ją na inną, większą kwotę, żeby sobie więcej odpisać od podatku? Owszem, potem wyjaśnienia, sądy, rozprawy itp. Wg mnie szkoda czasu, ale są ludzie, dla których takie numery są na porządku dziennym.
Niemniej uważam, że powoli widać światełko w tunelu polskiej biurokracji. Pierwszy nieśmiały krok ku lepszemu. Co prawda finansowo najlepiej na tym wyjdą wielkie firmy np. telekomunikacyjne, które masę kasy zostawiają na poczcie, ale też mali przedsiębiorcy zyskają. Głównie wygodę, żeby nie pędzić na pocztę z jedną fakturą do wysłania.
Może z czasem ktoś jeszcze zrobić coś z ZUS-em, który dosłownie zabija drobnych przedsiębiorców. Ale to już temat na inny artykuł, który powoli rodzi mi się w głowie ;)