
Wakacje, urlopy, upadł, stagnacja. Jak widzę na różnych forach, nie tylko u mnie tak jest. Coraz częściej pojawiają się wątki z pytaniem o pracę czy zlecenie. Sam się zastanawiam, czy się nie dołączyć. Na razie przygotowałem lipcową promocję na strony www. Ale o tym za chwilę...
Było ciężko na początku roku. Firmy dopiero przygotowywały się do określania budżetu. Praktycznie do marca nie miałem nowych zleceń, siedziałem więc przy kompie, co chwilę klikałem w przycisk "odbierz pocztę" i rozwijałem silnik swojego CMSa. Niby z jednej strony, czasu dla siebie dużo, ale ileż można? No i to poczucie dyspozycyjności. Gdybym wiedział, że przez najbliższy tydzień nie będzie klientów, w ogóle nie włączałbym komputera - przynajmniej byłyby niższe rachunki za prąd.
Teraz jest podobnie. Nowych zleceń brak, bieżące jakoś przystopowały (już miesiąc czekam na treści do zamieszczenia na jednym serwisie, który jest praktycznie gotowy - poza tekstami oczywiście, przez co z winy klienta moja kasa jest zamrożona). W odróżnieniu od początku roku, jest tragicznie gorąco. Gdybym miał na nogach skarpetki, dawno pływałyby w nich ryby. Mózg się roztopił do tego stopnia, że nawet pisać na blog się nie chce. Nie bardzo jest zresztą o czym.
Nie przeczę, jest jakieś zainteresowanie moimi usługami, jednak często "klienci" (cudzysłów zamierzony) mają tak tragicznie nierealne wymagania, że obawiam się, iż wysoka temperatura dała się we znaki także im. Nawet jak bym nie spał, to niemożliwe będzie wyrobić się w czasie. Inne potencjalne zlecenia kończą się na etapie wyceny.
Nie ma więc co za bardzo robić. Urlop póki co odpada, bo i kasy nie ma, i jak się jest samemu swoim szefem, to i urlopów płatnych nie ma. A jak w tym czasie pojawi się klient? Niby marne szanse, ale mieć klienta a nie mieć, to duża różnica. Zresztą nie tylko ja tak mam. Znajomi (z dłuższym stażem własnych działalności) są w podobnej sytuacji. I też siedzą, dłubią palcem w nosie i klikają w przycisk poczty.
Mam co prawda do zrobienia kilka rzeczy. Leży i czeka do napisania moduł forum (od kilku tygodni dopisuję tylko nowe pomysły na kartce i czasami je weryfikuję), czeka kilka grafik do narysowania (w celu nauki oczywiście, bo maziam na tablecie od kilku lat i nic z tego jeszcze konkretnego nie wynika). Aparat też leży i się kurzy. Nie chce mi się wychodzić na taki upał. A na zimne piwo chwilowo patrzyć nie mogę.
Czytam się sobie książkę i a obok laptop grzeje (i tak już gorące) powietrze. Tutaj dobrym pomysłem byłby zakup iPada czy czegoś podobnego. Można by skonfigurować pocztę, wgrać kilka ebooków i spokojnie sobie w ciszy czytać, lub przy jakiejś muzyce a nie szumie wentylatora. BTW: Czy ktoś mógłby z czystym sumieniem zaproponować jakiś godny zamiennik dla iPada? Mam jakoś awersję do sprzętu Appla, głównie ze względu na ich politykę sprzętową (kto to widział, żeby takie urządzenie nie miało zbudowanego złącza USB - po co dokupywać coś, co inne sprzęty mają w standardzie?). Rozglądałem się po internecie, ale sam nie wiem. Najlepiej, jakby ktoś mógł zaproponować coś z własnego doświadczenia.
Wzorem innych firm (lub freelancerów) przygotowałem lipcową promocję. Na razie dla użytkowników niektórych portali społecznościowych, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby objąć ją każdego chętnego. Co prawda czytający tego bloga zazwyczaj sami robią w tej samej branży, ale gdyby ktoś był zainteresowany, proszę pisać.