
Miałem duży dylemat czy o tym pisać czy nie, ale moje wkurzenie sięgnęło zenitu i poczułem, że nie mogę tej sprawy zostawić ot tak. Na razie zacznę od poniższego wpisu...
Swego czasu byłem klientem powyższego banku. Był to wtedy pierwszy bank internetowy, miał bardzo niskie koszty i całkiem niezłe oprocentowanie. Z czasem to się oczywiście zmieniło (na minus), ale z lenistwa nie chciało mi się rezygnować. Potem jednak założyłem firmę, otworzyłem konto w innym banku i z z Inteligo zrezygnowałem.
Niestety bank nie zrezygnował ze mnie i wciąż przysyła mi biuletyn zapychając skrzynkę e-mailową. Co gorsza, nie ma w nim linka do rezygnacji z biuletynu (co chyba nie jest zgodne z prawem o ile się orientuję).
Kilka razy wysyłałem e-maile z prośbą o wypisanie mnie z listy subskrybentów. W końcu zadzwonił ktoś z obsługi klienta i powiedział, że żeby zrezygnować z biuletynu, muszę zadzwonić do BOKu i po zweryfikowaniu mojej osoby (ciekawe po co, w końcu biuletyn to nie wyciąg z konta) usuną mnie z listy. Oczywiście nie mogą mnie zweryfikować, bo przecież konta już tam nie mam. W związku z tym muszę wysłać listem poleconym oficjalną prośbę o usunięcie mnie z listy subskrybentów.
No jasne. Będę tracił czas, pieniądze i jeszcze może wysłać im skrzynkę wódki, żeby mi łaskawie przestali przysyłać śmieci?
Wkurzyłem się. Nie jestem specem od prawa internetowego, ale to chyba powinno działać w drugą stronę. Mianowicie to ja muszę wyrazić zgodę na przysyłanie biuletynu (o ile sobie przypominam nie wyrażałem takowej, ale być może to było automatyczne podczas zakładania konta o czym nawet nie wiedziałem). Ale w każdym takim e-mailu powinien być link do rezygnacji z biuletynu czy innego newslettera. Tu nie ma tego ani w treści e-maila ani formularza na ich stronie. A jedyny sposób rezygnacji to ten opisany powyżej.
Zastanawiam się nad skierowaniem sprawy do sądu. Bo chyba zgodnie z prawem (przynajmniej teoretycznie) mogę domagać się odszkodowania nawet nie tyle za przysyłanie spamu ile za takie podejście do osoby, która nie chce go otrzymywać. Tylko czy gra jest warta świeczki?
W każdym razie potencjalnych klientów przestrzegam: zastanówcie się dwa razy zanim podpiszecie umowę z Inteligo!