
Kolejny rok i kolejny konwent miłośników fantastyki. Oczywiście Falkon i oczywiście w Lublinie i, jak od kilku lat, na Wyspie. Odbył się w miniony weekend a zaczął nawet trochę wcześniej (11-14 listopada). W związku z tym, iż udzielam się w Qfancie, nie mogłem odmówić posługi jako nadworny fotograf...
Nie będę się rozpisywał, że nie lubię tego typu imprez (podobnie jak koncertów, meczów i innych takich) - wolę spokojnie poczytać książkę w domu. Ale w sobotę odbywała się gala Horyzontów Wyobraźni, co zapowiadało podwyższoną frekwencję. Był to więc dobry czas, żeby w końcu poznać ludzi z redakcji, z którymi do tej pory miałem kontakt tylko e-mailowy. No i obiecałem robić zdjęcia. Napstrykałem ich ponad 200, ale szaleństw nie było. Przeceniłem możliwości wbudowanej lampy błyskowej.
W każdym razie spotkanie autorskie z Andrzejem Pilipiukiem odbyło się, nagrody na gali Horyzontów Wyobraźni również. Tyyyyle książek zostało rozdanych. Szkoda, że jak nie mogę brać udziału w tym konkursie. Potem jeszcze był panel dyskusyjny z Jackiem Skowrońskim, Stefanem Dardą, Katarzyną Sadowską, Andrzejem Pilipiukiem i Rafałem W. Orkanem (niestety przerwana niezbyt miłym wydarzeniem, ale nie ma to tutaj znaczenia). W końcu wylądowaliśmy w pobliskim pubie.
Oczywiście to tylko niewielki procent (może nawet promil) wszystkich atrakcji konwentu. Ale fizyczną niemożliwością było brać udział jednocześnie we wszystkim. Za to postanowiłem sobie, że w przyszłym roku przygotuję więcej gotówki na na gadżety, jakie można było tam nabyć, zwłaszcza te gwiezdnowojenne ;)

Spotkanie autorskie z Andrzejem Pilipiukiem prowadziła Olga Michalik.

Stefan Darda podpisuje książki dla zwycięzców gali.

Andrzej Pilipiuk dla odmiany podpisuje dyplomy.

Znani autorzy sami sobie biją brawo :)

Jacek Skowroński wyczytuje kolejnego zwycięzcę.

Pierwsze miejsce zajęła Agnieszka 'Ignite' Hałas.
A potem jeszcze dostała nagrodę specjalną od Stefana.

Piotrek Michalik jeszcze coś tam nawijał ;)

Panel tematyczny o tym, jak zamęczać wydawców swoimi wypocinami.

Rafał W. Orkan roztaczał swoją wizję.

W końcu w pubie. Dziewczyny przeglądają naszą pierwszą Qfantową książkę
(którą ja składałem, że się tak pochwalę).