
Właśnie zakończył się konkurs na projekt pudełka chusteczek organizowany przez Velvet. Nagrody zacne, więc i chętnych było wielu (ja też). Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie faktyczne emocje, jakie się przy okazji uwolniły.
Dosyć długie czekanie na wyniki to w zasadzie standard w tego typu konkursach. Powody są moim zdaniem dwa: po pierwsze dużo prac do przejrzenia (tutaj było ponad 15 tysięcy); po drugie nakręcanie uczestników i obserwatorów, głównie przy pomocy Facebooka (typowy chwyt marketingowy). Ale o ile oczekiwanie można organizatorom wybaczyć, o tyle dalej było już tylko gorzej.
W zasadzie już w regulaminie było założenie, że prace mają być autorskie i nigdzie nie publikowane. Ewentualnie autor powinien posiadać licencję na używanie materiałów źródłowych (co się w zasadzie kłóci z założeniem, że nie mogły być nigdzie publikowane). W każdym razie uczestnik wysyłając pracę zgadzał się z warunkami regulaminu. Okazało się jednak, że niektóre osoby chciały przycwaniaczyć i wysłały prace niezgodne z regulaminem. W wyniku czego dwie z czterech zwycięskich prac zostały zdyskwalifikowane. Tu należy się pochwała dla internautów, bo to oni zauważyli, że prace nie należą do laureatów. Tu się kolejny raz okazuje, że tak naprawdę nie da się wykorzystać czyjejś pracy, żeby nie zostało to zauważone (już nie raz były takie akcje opisywane na blogach czy w dyskusjach na GoldenLine).
Velvet postanowiło więc zweryfikować zwycięzców i wyróżnionych. Sposób był prosty. Wysyłali e-maile z prośbą o potwierdzenie autorstwa prac lub przesłanie licencji na wykorzystane elementy (sam dostałem, nie wiadomo czemu, cztery takie identyczne maile). No super. I co z tego? Każdy mógł napisać, że jest autorem pracy i nic z tego nie wynikało. Nie wspominając już o legalności oprogramowania, co oczywiście weryfikowane nie było (ciekawe czy wszyscy laureaci takowe posiadają).
Organizator przecież nie mógł tego potwierdzić. I nie potwierdził. Okazało się bowiem, że jedna ze zwycięskich prac znowu jest "kradziona" (nie bójmy się tego słowa). Praca z guzikami nie tyle była zrobiona na bazie zdjęcia stockowego ile po prostu zdjęcie było wrzucone na pudełko bez żadnej obróbki.
W końcu za trzecim razem ostatecznie ustalono zwycięzców i wyróżnionych (do tych drugich się załapałem, ale MacBook niestety przeszedł mi kolo nosa).
Tu też z przykrością muszę stwierdzić, że organizator się nie popisał. Nie wiem, wg jakiego kryterium były wybierane, ale osobiście uważam, że większość prac nie powinna zostać wybrana. Nawet mój projekt był jednym ze słabszych - wysłałem lepsze. Wśród wyróżnionych były jakieś desenie w kratkę (żywcem wzięte z foliowych obrusów z czasów PRL) i nie wiem, jakie uwalniały emocje. Za to kilka naprawdę dobrych projektów (autorzy pokazywali je w wątku na Facebooku) zostało odrzuconych. Mogę się tylko domyślać dlaczego (ot taka prywatna spekulacja). Otóż były zbyt dobre i organizator pewnie bał się właśnie tego, co o tak miało miejsce - że prace mogły nie być autorów. W końcu większość uczestników to amatorzy, którzy nie bardzo radzą sobie z kompozycją. Na ich tle tak dobre pracy mogły się wydawać podejrzane :)
Konkurs zakończony, uwolnione emocje powoli opadają. Niesmak jednak pozostaje. Np. wciąż kotłuje się pytanie, czy ostatecznie wybrane prace są w 100% własnością laureatów, czy to tylko kwestia niedopatrzenia internautów? O siebie akurat jestem spokojny. Mam wszelkie źródła, włącznie z kawałkiem tektury, na której powstawał szkic. A że akurat nie jest to coś, czym chcę się chwalić to nie będę jej tu prezentować. Kawałek w banerze tytułowym powinien wystarczyć :)