
Zdjęcie na baner pochodzi z Fotolia.pl.
Wszyscy wiemy, że praca bez umowy to wolontariat. Klienta nic nie zobowiązuje do zapłacenia za naszą pracę. Co prawda niektórych nie zobowiązuje nawet umowa i zadatek, ale to są znikome wyjątki, chociaż sam takiego niedawno doświadczyłem (na szczęście wyszło szydło z worka już w trakcie pracy, więc został mi zadatek, który akurat w dużej mierze pokrył włożony wysiłek).
Otóż wszystko zależy od rodzaju zlecenia, do każdego więc powinno się przygotowywać umowę indywidualnie. Ale przygotowywać nie znaczy tworzyć. Spokojnie można wykorzystać fragmenty wcześniejszych umów. Oczywiście należy pamiętać, że umowa powinna chronić interesy obu stron. Nie należy więc jej pisać tylko "pod siebie" a także nie pozwolić klientowi pisać jej tylko "pod niego". Poniżej przedstawię elementy, jakie wyodrębniłem z umów podpisanych w trakcie mojej dotychczasowej działalności. Nie jest to komplet. Przy każdym nowym, większym zleceniu (zwłaszcza dla dużego klienta, który takie tematy ma w małym palcu) dochodzą nowe punkty. Niemniej do większości zleceń powinno wystarczyć.