
Grafika na baner pochodzi z Fotolia.pl.
Tradycyjne firmy mają zazwyczaj duże zaplecze w postaci nieruchomości, sprzętów i oczywiście ludzi. Z czasem jednak okazuje się, że dany pracownik nie jest potrzebny cały czas, często nic nie robi a kasa leci. W przypadku freelancera jest wręcz tak, że nie ma możliwości zatrudnić nawet sekretarki chociażby z tego powodu, że pracuje w domu.
Outsourcing jest coraz popularniejszą formą przekazywania obowiązków. Jedna z lubelskich uczelni zwolniła całe zastępy sprzątaczek (które swoją drogą i tak przez wiele miesięcy tylko symulowały pracę) a następnie zatrudniła je na umowę-zlecenie. Oczywiście podniósł się bunt, bo jakże to tak, że nie będzie płacone za picie herbaty? Ale tak to już jest jak się człowiek przyzwyczaja do ustroju, w którym "czy się stoi, czy się leży..."
Outsourcing pozwala rozszerzyć działalność przy jednoczesnym utrzymaniu niewielkiej działalności. Nie ma potrzeby zatrudniania sekretartki, księgowej, kierowców i wielu innych pracowników, jeśli są potrzebni tylko dorywczo. Ja osobiście współpracuję z księgową i niewielką drukarnią cyfrową, do której mam kilka minut na piechotę. Jeśli trzeba wykonać baner czy okleić samochód też znajdzie się odpowiedni podwykonawca (inna sprawa, że sam współpracuję z kilkoma firmami jako podwykonawca). Widziałem kiedyś ofertę tzw. zdalnej sekretarki, która obsługiwałaby telefony od moich klientów. Nie wiem na czym dokładnie miałoby to polegać, ale jeśli ktoś jest na tyle zapracowany, że potrzebuje jakiegoś "firewalla" to pomysł jest całkiem niezły.
Ciekaw jestem, jakie jeszcze działania można zlecać na zewnątrz.