RSS
Dzisiaj jest sobota, 19 maja 2012

Zwyczajny niezwyczajny freelancer

Dodał Andrzej, niedziela, 07-08-2011 (20:09)
Sie
07
Zwyczajny niezwyczajny freelancer

Grafika na baner pochodzi z Fotolia.pl.

Czy freelancer jest człowiekiem przeciętnym? Jakie warunki powinna spełniać osoba, żeby uznać ją za ponadprzeciętną, niezwyczajną?

Jakiś czas temu prowadziłem ze znajomym ożywioną dyskusję (w postaci długich na kilometr e-maili), w której poruszaliśmy między innymi temat freelancera, jako że obaj paramy się tym zajęciem. Przy czym znajomy dorywczo a ja na pełen etat, jeśli można to tak ująć. Skupiliśmy się w końcu na pytaniu, czy freelancer jest osobą niezwykłą. Obaj prezentowaliśmy przy tym odmienne punty widzenia, obaj broniliśmy swoich stanowisk i żaden z nas nie dał się przekonać.

Znajomy dosyć wysoko stawiał poprzeczkę dla osób niezwyczajnych. Wymagał, żeby byli co najmniej Miłoszem, Janem Pawłem II czy Edisonem. Całą resztę populacji pakował do worka z nazwą "przeciętniacy". Wyszedł z założenia, że osoba nieprzeciętna robi coś, czego nikt inny nie robi w ten sam sposób. Wedle jego rozumowania Mickiewicz był KIMŚ przez duże "K", natomiast najbogatsi biznesmeni w Polsce są osobami zwyczajnymi, bo... w końcu nie oni jedni zarabiają tyle kasy.

Ja wyszedłem z nieco innego założenia, bardziej pragmatycznego i przyziemnego, mianowicie zarabiania kasy. W jednej z książek o samodoskonaleniu, automotywacji i biznesie (nie pamiętam tytułu, bo trochę ich przeszło przez moje ręce) wyczytałem, że większość ludzi (zwyczajnych) oddaje innym odpowiedzialność za swoje życie. Pracuje na etacie, płaci składki ZUS, głosuje lub nie. Ale tak naprawdę nic nie robi ze swoim życiem, co najwyżej narzeka, jak to jest w kraju źle, jak to wszyscy nas wykorzystują. A tak w ogóle to jeśli ktoś ma pieniądze, to na pewno je ukradł. Nie znam statystyk (zresztą statystyki podobno kłamią), ale podobno 90% ludzi na całym świecie ma takie właśnie podejście do życia. Natomiast osoba, która sama zatroszczyła się o swoje życie (czy to otwierając fundusz inwestycyjny, kupując akcje czy zakładając własną firmę), należy już do 10% ludzi ponadprzeciętnych, które zmieniły swój sposób myślenia. Nawet jeśli w początkowym okresie nie widać żadnych efektów. Zresztą na dobre efekty warto poczekać trochę dłużej.

Ja póki co nie zarabiam dużo więcej niż na etacie. Pracuję niekoniecznie ciężej ale na pewno dłużej. Nie mam jakichś specjalnych talentów czy umiejętności, moje projekty są raczej przeciętne. Niemniej uważam się za człowieka niezwykłego, bo zrobiłem coś ze swoim życiem. Mam nad nim większą kontrolę (bez przesady, ale zawsze) niż osoby, które codziennie pracują 8 godzin, wracają do domu i do wieczora oglądają TV. Ich dni są monotonne, moje raczej nieprzewidywalne (chociaż i tak większą część dnia spędzam przy komputerze). Nigdy nie wiem, co będę robił następnego dnia, czy może będę robił folder albo stronę www, czy kolejne zlecenie będzie na 2000zł czy 20000zł. Coś się dzieje. A może będę musiał cały dzień spędzić u klienta lub w drukarni.

A jak Wy sądzicie? Który z nas miał rację? Jakie cechy powinna mieć osoba niezwyczajna? Czy wystarczy odmienne podejście do życia, czy trzeba mieć jakies wybitne uzdolnienia?


czytano: 540, komentarzy: 14, kategorie: ogólne, na luzie


Komentarze (14)

poniedziałek, 08-08-2011 (20:07)
Myślę, że dużo w tym racji i to nie tylko dlatego, że taka wiara dodaje nam siły (wiara w to, że jesteśmy ponadprzeciętni ; ) Ja nie ukrywam, że aplikuję na różne pozycje na etacie, ale w totalnie innym zawodzie, niż wyuczony (+8 lat kariery z sukcesami). Co do tych 90 procent ludzi... to jest to tak strasznie prawdziwe! Ale tak jest łatwiej, tak się uczy ludzi od małego, że 'podążaj ścieżką życia, nie szukaj odnóg', coś w tym stylu. Kto odważy się spojrzeć w inną stronę, w którą prowadzi go za rękę system - ten albo przepadnie, albo spotka go coś cudownego. To taka jakby... wolność. Jak to powiedział Twain, 'wszyscy leżymy w rynsztoku, lecz niektórzy z nas patrzą w gwiazdy'. Dla mnie rzucenie roboty to taki bunt przeciw rzeczywistości, przeciw systemowi. Długo można by gadać...
Kubuś Puchatek fiufiufiu.pl
poniedziałek, 08-08-2011 (23:07)
No cóż, niektórzy pracują 24h na swoją 'wolność' a niektórzy będąc na etacie korzystają z życia. Dla mnie sprawa jest prosta - zrobić swoje i robić swoje, nawet jeśli w przypadku tych 90% jest siedzeniem plackiem przed telewizorem (czy teraz częściej) komputerem.
Co do buntu przeciw systemowi, lepiej spowodować, by system pracował na jednostkę - jednak jest powiedzenie podbijając Azję stajesz się Azją.
wtorek, 09-08-2011 (07:09)
Andrzej
Kubuś - właśnie prezentujesz myślenie tych ludzi przeciętnych - zrobić zwoje i siedzieć przez TV. I tak Ci przepływa całe życie. A pod koniec życia będziesz narzekał na wszytko dookoła, że emerytura ledwo starcza na leki i nic więcej. Ale OK, każdy ma swój rozum i swój wybór.

Ja jednak wolę podbić Azję i stać się Azją. Przynajmniej będzie to na moich zasadach a nie jakiegoś tam anonimowego polityka, który ma głęboko gdzieś ile zarabiam i czy jestem w stanie przeżyć do pierwszego :)
Pawian Drops
wtorek, 09-08-2011 (09:50)
Andrzej
Sam reprezentujesz mentalność takich ludzi, to Tobie życie w ten sposób przepływa :D Siedzisz i dłubiesz projekty i wmawiasz innym, że to Tobie jest zajebiście a innym nie.

Nawet nie zdajesz sobie sprawę, że to co napisałeś o tym kim się chcesz stać oznacza wykluczenie siebie, z tego co Ty uważasz za życie :P

Wiem, że Ty musisz w to wierzyć. Ale inni nie muszą :D
wtorek, 09-08-2011 (09:54)
Andrzej
Ależ ja się bardzo cieszę, że są ludzie, którzy uwielbiają pracę na etacie. Freelancerem do końca życia nie będę. Kiedy rozwinę biznes, zatrudnię pracowników - ktoś będzie musiał dla mnie pracować :)
Rolmops
wtorek, 09-08-2011 (10:22)
Andrzej
Nie, z tego co napisałeś zatrudnisz firmę outsourcingową bo jest taniej :)
Z ciekawości zapytam się, bo wyglądasz mi na takiego. Miałeś kiedyś pracowników bądź podwładnych?
wtorek, 09-08-2011 (10:34)
Andrzej
Nie wiem, czy zatrudnię czy nie zatrudnię. Nie wiem co będę robił za rok. Jeszcze 3 lata temu nie wyobrażałem, sobie, że będę miał własną DG i z tego żył.

Nie miałem pracowników i na dzień dzisiejszy wiem, że nie byłbym dobrym szefem. Ale jak już napisałem, nie wiem, jak będzie. Może bardziej będzie mi się opłacało zadania podzlecać (niekoniecznie FIRMIE outsourcingowej - nie wiem, skąd pomysł, że outsourcing to koniecznie firma). A może lepiej będzie kogoś zatrudnić. Na razie mogę sobie dywagować teoretycznie, co też czynię :)

Ale wracając do tematu wpisu, który jest zupełnie inny. Czy uważasz, że osoba, która bierze życie w swoje ręce jest osobą zwyczajną czy niezwyczajną? Jakie cechy powinna mieć taka osoba?
Karol
wtorek, 09-08-2011 (10:39)
Andrzej
Mamy różne pojęcia na temat tego co się nazywa brać życie w swoje ręce. Ty uważasz, że jest to zakładanie własnego interesu. Natomiast ja - że wykorzystuje to co ma pod ręką, by dążyć do tego jak chce lub też tak żyć.
wtorek, 09-08-2011 (11:03)
Andrzej
Ciągle zmieniasz temat. O braniu życia we własne ręce pisałem już wcześniej, bodajże przy okazji 'Kowala swojego losu'. Tam możemy podyskutować, czy lepiej iść na swoje i zasuwać cały dzień, czy odbębnić na etacie 8 godzin i mieć spokój.

Tutaj postawiłem pytanie, czy freelancer jest człowiekiem zwyczajnym czy nie. Czy założenie i, co ważniejsze, UTRZYMANIE własnej DG jest dla każdego, czy jednak trzeba mieć jakieś predyspozycje. Bo zauważ, że jednak większość ludzi boi się tego, nie wierzy w siebie, woli siedzieć na etacie w złudnym pojęciu bezpieczeństwa.
Muniek
wtorek, 09-08-2011 (11:36)
Andrzej
Nie uporządkujesz rozmówcy, nie będę brykał po całym blogu, by odpisać w odpowienim miejscu. Skoro tak to eot.
wtorek, 09-08-2011 (19:44)
Andrzej
Wydaje mi się, że gość nie za bardzo ma co napisać w temacie, ale za wszelką cenę chce się wykazać. Ja myślę, że można w sumie odnaleźć 'wolność' pracując dla kogoś, ale dzieje się to strasznie rzadko (dlatego aplikuję, o czym już pisałem). W naszym kraju - jeszcze rzadziej. Mimo wszystko jednak nawet w filmach pokazuje się indywidualne działanie jako uosobienie 'wolności'...
poniedziałek, 12-09-2011 (21:57)
Andrzej
Można być przeciętnym pracując na swoim i ponadprzeciętnym pracując u kogoś. W kwestii projektowania, są graficy jak my, którzy projektują głównie banery, ulotki itd. głównie dla mało wymagających klientów (ma być kolorowo i ma rzucać się w oczy). Są ludzie na etacie projektujący super rzeczy. Przeciętności i ponadprzeciętności nie można mierzyć tym czy jest się na swoim czy nie. Rozmawiałem kiedyś z kumplem, który jest właścicielem agencji reklamowej produkującej kosztowne tematy i powiedział mi, że gdyby na etacie zarabiał netto 3500zł to nie myślałby o zakładaniu własnej firmy. Wszystko rozbija się o kasę i o to czy szef i otoczenie jest normalne. Kolega zadecydował o swoim losie, ma pracowników, dochodowe zlecenia a jednak jest przeciętnym normalnym człowiekiem. Ja też, mimo własnej działalności, która z roku na rok się rozwija uważam się za kogoś przeciętnego.
Pewnie ci, którzy mają mega rozwinięte biznesy albo chcą je mieć muszą uważać się za kogoś więcej ale ja przeciętnie chcę bezproblemowo żyć sobie w umiarkowanym dostatku robiąc swoje na swoim.
Pozdrawiam.
środa, 14-09-2011 (19:21)
Andrzej
@SHS - w tym co piszesz jest sporo racji. Ale widzę, że różnica naszych zdań wynika z różnego punktu widzenia.

Ja patrzę pod kątem dodatkowych umiejętności, które pozwalają prowadzić własną firmę. Dla Ciebie to się może wydawać normalne, ale nie oszukujmy się, niewiele osób potrafi (czy w ogóle chce) mieć kontrolę nad własnym życiem, podejmować decyzje i ryzyko. Większość woli iść do pracy (niekoniecznie w naszej branży, która jednak wymaga kreatywności), odpracować swoje 8 godzin wg wytycznych szefa i nie zastanawiać się nad tym, po co w ogóle to robi (nie mówiąc już o jakimkolwiek usprawnianie swojego stanowiska pracy). Ale gdy zakładasz działalność, to przyjmujesz na siebie duuuużo więcej zadań, bo tylko od Twojej sprawności zależy, ile i czy w ogóle coś zarobisz. Własna DG nie jest dla każdego a w każdym razie nie każdy jest w stanie przetrwać dłuższy okres czasu.

Ty spojrzałeś z punktu widzenia potrzeb i ambicji. Faktycznie 3500zł netto i przyjemna atmosfera to nie jest dużo. Ja też znam wiele osób z własną działalnością, które w zasadzie niczego sobą nie reprezentują. Ot, robią swoje, wracają do domu i siadają z piwem przed TV. Oni za kilkadziesiąt lat będą w tym samym miejscu albo zbankrutują, jeśli nie dostosują się do zmian, jakie zachodzą w świecie. Ale są też tacy, którzy cały czas się rozwijają. Szukają nowych możliwości, rozwiązań. Może nie są wybitni na miarę Leonarda, ale cały czas kombinują, są otwarci na nowe możliwości i okazje. Ale w zasadzie to od każdego z nas zależy czy uważamy się (i czy chcemy się uważać) za zwyczajnych czy niezwyczajnych :)
środa, 14-09-2011 (20:10)
Andrzej
Racją jest, że nie każdy ma umiejętności, predyspozycje czy na tyle twardy tyłek aby prowadzić działalność gospodarczą. Ja uważam za normalne jeśli ktoś coś robi ze swoim życiem. Przychodzenie z roboty i zaleganie z piwem przed tv jest poniżej normy, to taka wegetacja.
Normalne jest myślenie i działanie, czy to prowadzenie własnej firmy czy praca na etacie (gdzie czasem zarabia się wiecej, robi się co się lubi i człowiek się rozwija).
Dla niektórych niezwykłą może być osoba, która w ogóle pracuje.
Miara niezwykłości jest zależna od wielu czynników ale zgodzę się, że najważniejsze jest to jak my o sobie myślimy.
Dobrze jest myśleć o sobie dobrze i oby nikt nam nawet nie próbował udowodnić, że jest inaczej. :)

Dodaj swój komentarz:

Imię lub nick (obowiązkowe)
E-mail (obowiązkowy - nie będzie publikowany)
Strona WWW

Formatowanie: [b]pogrubienie[/b], [i]kursywa[/i], [u]podkreślenie[/u]

Powiadom mnie o nowych komentarzach do tego postu.

Przepisz kod z obrazka:
kod