
Bardzo częstym (i dość kontrowersyjnym) tematem poruszanym na wielu forach jest cena usług u freelancera. Jakoś tak utarło się w umysłach wielu zleceniodawców, że freelancer będzie chętnie pracował za grosze a najlepiej za darmo (free można rozumieć jako darmowy).
Pomijając skrajne przypadki, kiedy to niektórzy freelancerzy faktycznie psują rynek niskimi cenami, bo żyją na utrzymaniu rodziców i dorabiają tylko do sobotniego piwa.
Do kwestii ceny można podejść z dwóch stron:
Są klienci, dla których jedynym wyznacznikiem jest cena. Nie widzą różnicy w projekcie zrobionym przez doświadczonego grafika za 3000zł a marną namiastką za 100zł zrobioną przez licealistę na pirackim Photoshopie. A nawet kiedy potem są jakieś problemy to szukają kolejnego taniego licealisty i wciąż nie widzą różnicy między projektem tanim na drogim.
Są też tacy, których "nie stać na tanie produkty". I dla nich niska cena jest ostrzeżeniem. Bo powiedzmy sobie szczerze: czy za niską cenę możemy oczekiwać czegoś dobrego? Oczywiście należy szukać tanich ofert, ale w odpowiednim dla danego produktu przedziale cenowym.
Teraz trzeba sobie zadać pytanie: w których klientów celujemy? Czy chcemy robić tanią masówkę i liczyć się z upierdliwością klientów (co często idzie w parze) czy lepiej zrobić kilka dobrych projektów miesięcznie, za odpowiednie wynagrodzenie i przy współpracy z klientem, który traktuje nas partnersko a nie jak rzemieślnika za 100zł.