
Czy zdarza Ci się czasami, że niezbyt wielki plik otwiera się czasami minutę lub dłużej? A podczas pracy wyskakują niekiedy dziwne błędy. Pół biedy jeśli to tylko błąd, gorzej gdy kończy się wyłączeniem programu.
Mi się to przytrafia od czasu do czasu. A jako że wczoraj również miałem tą "przyjemność" (że tak sobie zażartuję), pomyślałem, że komuś może się przydać rozwiązanie. Jeśli więc wiesz, jak sobie poradzić z tą niedogodnością, nie musisz czytać dalej.
Nie jestem specjalistą od corelowskich formatów, więc szczegółów nie znam. Faktem jednak jest, że plik w jakiś sposób uległ uszkodzeniu. Co ciekawe, to uszkodzenie przenosi się między plikami, jak wirus. Jeśli do dobrego pliku zaimportujemy zły (żeby np. wziąć jakiś potrzebny element) to nowy plik również jest "zarażony". Można sprawę olać, zdarzyło mi się miesiącami pracować na takim pliku, zanim poznałem rozwiązanie. Poza długim otwieraniem nie miałem innych objawów, chociaż może być wkurzające otwieranie pliku kilka minut, żeby zrobić 10-sekundową poprawkę. Z wypuszczaniem PostScriptów też nie było problemów, jeśli zrobiło się to dobrze (spłaszczanie wszystkich efektów do bitmapy, zamiana tekstów na krzywe i inne takie cudeńka). Czasami jednak robiło się coś takiego, że jak próbowałem zaznaczyć pusty obszar strony (np. w celu sprawdzenia czy nie ma jakichś drobnych elementów), to zaznaczało mi nieistniejący punkt na samym środku, zaś próba jego skasowania kończyła się zwisem programu.
Nie pamiętam, skąd się o tym dowiedziałem. Nie ma to też większego znaczenia. Faktem jest, że działa. Po prostu wystarczy zapisać plik do formatu CMX (Corel Presentation Exchange). Podobnie zresztą działa zapis w InDesignie do INX, chociaż tam problemy z plikiem pojawiają się o wiele rzadziej. Efekt jednak jest taki sam - usunięcie zbędnych śmieci a przy okazji błędów.
Przy zapisie do CMX ginie trochę rzeczy, np. format strony czy prowadnice. Najgorsze, że wielostronicowe dokumenty znajdują się potem na jednej stronie. Przy skomplikowanych dokumentach może to bardzo uprzykrzyć życie. No ale kto dzisiaj składa folder czy katalog w Corelu :)
Plik jest naprawiony, śmieci usunięte. Otwiera się szybko, wręcz błyskawicznie. Często jest wielkość jest mniejsza o 90% od pierwotnej. Warto go więc użyć od czasu do czasu. A najlepiej Corela używać tylko do wstępnego projektu, czy przygotowania krzywych ze względu na jego intuicyjność i szybkość, zaś docelowo pracę przygotować w Illustratorze czy InDesignie. Zresztą o współpracy tych trzech programów jeszcze napiszę...
Tymczasem pozdrawiam wszystkich ŚWIĄTECZNIE, życzę DUŻO smacznych i wesołych JAJEK, MOKREGO dyngusa, DŁUGICH RODZINNYCH spacerów i odpoczynku od komputera i grafiki!