OpenCanvas jest programem japońskim. To tak ku pamięci, gdybyście przypadkiem trafili na wersję, która jest "zakrzaczona". Ale na szczęście jest też po angielsku.
To bardzo dobry, niewielki (kilka MB) i tani (około 60 Euro) programik. Nie ma tylu wypasionych pędzli i narzędzi co
Painter, za to bardzo łatwo się go nauczyć. Zwłaszcza, że jest bardzo podobny do
Photoshopa. Można korzystać z predefiniowanych pędzli, można zmontować własne. Oczywiście bez szaleństw. Ale do wielu niezbyt zaawansowanych grafik nada się idealnie. Ma bardzo dobrze zdefiniowane skróty klawiszowe i świetnie współgra z piórkami. Zwłaszcza Wacoma.
OpenCanvas ma własny format plików, ale może też czytać/zapisywać
PSD, ale bez efektów warstw i bez folderów. Za to ma ciekawy ficzer, który zwie się
Event. Zapamiętuje on każde machnięcie piórkiem, które można zapisać do specjalnego pliku, który następnie po otworzeniu animuje całe mazianie od początku do końca. Oczywiście wymaga to odpowiednich zasobów, ale teraz pamięci takie duże...
Jeszcze ze dwie łyżki dziegdziu. Program w niektórych momentach jest strasznie wolny. Zwłaszcza przy zapisie i odczycie plików. Nie wiem dlaczego tutaj programiści się nie postarali. Ale zapis wielowarstwowego dużego obrazka chwilę trwa i częsty SAVE bywa męczący. Ponadto po naciśnięciu spacji pojawia się ciekawy mechanizm, który pozwala na przesuwanie, zoomowanie i obracanie obszaru roboczego. Pomysł świetny, ale często z rozpędu zamiast przesunąć sobie ekran, trafiam w kółko służące do obracania... Szkoda, że tego nie da się wyłączyć. Zwłaszcza że przy obracaniu program też potrafi się przyciąć na kilka sekund.