
InDesign i Quark są jak Canon i Nikon. Depczą sobie po piętach a potem długo, długo nic. Czasami jednak warto zainteresować się alternatywami, chociaż strach ich użyć do poważniejszych zastosowań. Rzućmy więc okiem raz czy dwa na pewien program...
www.scribus.net
Scribus pojawił się już jakiś czas temu. Osobiście zetknąłem się z nim co najmniej rok temu. Ale jako że w pracy i tak używałem jedynie słusznego softu firmy Adobe, nie okazałem mu zbytniego zainteresowania. Teraz jednak mnie naszło i postanowiłem zobaczyć, jak to wygląda z bliska. Zwłaszcza, że znalazłem wersję portable.
Już na pierwszy rzut oka widać, że program nie powstał pierwotnie pod Windowsa. I daje się to odczuć przy dłuższej pracy. Oczywiście można się przyzwyczaić, chociaż nie jest to łatwe.
Mamy tu wszystkie podstawowe narzędzia potrzebne przy składzie: wstawianie ramek tekstowych, graficznych, figur wektorowych, krzywych beziera... Jest nawet prosty edytor artykułów i koło barw, z których możemy sobie dobrać zestaw kolorów (coś w rodzaju kulera).
Niestety, reszta już nie wygląda tak różowo. Może to kwestia przyzwyczajenia, ale obsługa okienek dialogowych strasznie mi się nie podoba. Począwszy od ich kompozycji a na działaniu skończywszy. Jakoś takie toporne to. Nie udało mi się przeskalować zaimportowanego obrazka w prosty sposób. A grzebanie we właściwościach to już trochę za dużo zabawy moim zdaniem. Za to do obrazka można dodać kilka filtrów np. blur. Nie trzeba zmieniać źródłowego zdjęcia.
Program działa szybko, jednak mało stabilnie. W ciągu godzinnego testu wykrzaczył mi się kilka razy.
Scribusa można rozbudować przy pomocy skryptów. Przy pomocy kilku kliknięć zrobiłem sobie prosty kalendarz. A potem wstawiłem koloratki. Potem jednak mi się zwiesił...
Jeśli ma się zainstalowanego Ghostscripta można wygenerować PDFa. Ale jakoś nie widzi mi się prosty PDF z jednej strony, który waży ponad 200kB. Może się czepiam, ale ile by ważył taki plik z 200 stron?
Scribus obsługuje CMYK-i i to nawet całkiem ładnie. Ale czy znajdzie się ktoś, kto odważy się puścić plik do naświetlenia?
Podsumowując ten niezbyt wnikliwy teścik. Scribus jest ciekawą propozycją dla kogoś, kto musi do czasu do czasu coś złożyć a nie ma dostępu do profesjonalnych programów. Jednak daleka droga przed nim, jeśli chce dogonić czołówkę. Twórcy musieliby zacząć od przeprogramowania całego interfejsu na bardziej intuicyjny. Potem stabilność i w końcu pełna i poprawna obsługa PDFów.
Czy to nastąpi? Ano czas pokaże...
Ciekaw jestem opinii osób, które mają z tym programem dłuższą styczność. Czy to dobre jest? Czy warto? Czy może jednak lepiej zainwestować (niemałą jednak) kasę w sprawdzony produkt?