
Z zajawek na internecie i w czasopismach branżowych wynikało, że to będzie hicior. Głównie ze względu na wspomaganie przez GPU takich efektów jak powiększanie obrazu czy możliwość obracania pola roboczego o dowolny kąt. A jak jest w praktyce?
Na wstępnie chcę oznajmić, że poniższa ocena jest moją subiektywną. PS CS4 już jest od dłuższego czasu na rynku, więc każdy mógł sobie wyrobić własne zdanie. Ale są z pewnością osoby, które jeszcze nie miały styczności z tym pakietem. Może więc to ich zainteresuje. Tekst ten piszę z pamięci, bo styczność z pakietem CS4 miałem w agencji reklamowej, w której już nie pracuję.
Nie przeczę, doszło kilka ciekawych rzeczy. Pojawiło się między innymi vibrance, które w delikatniejszy sposób niż hue/saturation pozwala na operowanie nasyceniem kolorów.
Od kilku wersji systematycznie ewoluuje paleta layers. Teraz doszedł skrót ctrl+G służący do szybkiego tworzenia folderu z zaznaczonych warstw. W pewnym sensie może to być minus, bo przy okazji pozmieniały się nieco skróty (poprzednio służył do tworzenia clipping mask). Męczące jest uczenie się z każdą wersją nowych skrótów, ale chyba przecież nie każdy upgraduje soft z każdą nową wersją...
W końcu część pracy przejął procesor graficzny GPU. Niby fajnie, bo pozwala to odciążyć nieco procesor główny. Niektórzy mówią, że CS4 działa szybciej niż CS3, ale ja nie jestem tego taki pewien. Uzyskana większa moc CPU poszła w inne, nie zawsze potrzebne, ficzery. Co nam daje GPU? Po pierwsze możliwość obracania ekranem roboczym. Coś, co znają użytkownicy programów malarskich i co się przydaje właśnie głównie do tego. Jako, że PS programem malarskim nie jest, bajer ten pozostaje IMO tylko bajerem. Przyznam, że na wieść o tym, bardzo się podjarałem. Ale w praktyce bardziej mi przeszkadzało niż pomagało. No, ale to moje subiektywne odczucie. Może to kwestia przyzwyczajenia. Drugim plusem jest ładne wygładzanie obrazu nie tylko na skalowania 25%, 50%, 100%... a także dla 33,3% czy 66,6%. Super, że w końcu nie widać schodków. Za to przy okazji pojawiły się efekty płynnego powiększania (mi się nie podobało) i takiego ciekawego przesuwania. Gdy pociągniemy szybko obrazek (z przyciśniętą spacją) i puścimy klawisz myszy, to obrazek jeszcze się przesuwa, zwalnia i zatrzymuje. Początkowo bardzo mi to przeszkadzało, ale z czasem polubiłem ten efekt.
Zakładki do otwartych dokumentów. Sam nie wiem. O ile w InDesignie uznałem to za świetny pomysł, o tyle w Photoshopie jakoś niekoniecznie mi to leży. Ale chyba dobre jest takie ujednolicenie interfejsu całego pakietu.
No to teraz sobie ponarzekam.
Przede wszystkim skróty klawiszowe do zmiany kanałów. Od wieki wieków zaczynały się na tyldzie i kończyły na 4. Teraz jednak wszystko się poprzesuwało. Wszystkie kanały włącza się skrótem ctrl+2 i dalej już po kolei. Kiedyś kanał czarny spokojnie włączałem jedną ręką, teraz czuję, że mam za krótkie palce. Co więcej. Kiedy mamy otworzone okienko poziomów lub krzywych (ale jako warstwy dopasowania), to zamiast ctrl używa się alt. Nie mam pojęcia, co palił autor tego pomysłu, ale proponuję, żeby mu tego więcej nie dawać.
Skoro jesteśmy przy warstwach dopasowania, to teraz są one także dostępne bezpośrednio z panelu adjustments z prawej strony ekranu. Wg Adobe miało to zredukować ilość kliknięć myszą. Wg mnie zwiększa ilość kliknięć i frustrację. Być może nowym użytkownikom w czymś to pomaga. Ja przez pół roku styczności z programem, nie mogłem się przestawić. W dodatku pipeta w oknie krzywych nie działa jak dotychczas i też budzi tylko zniecierpliwienie.
Całkiem niepotrzebne wydaje mi się obudowanie systemowych okien własną skórką. Owszem, główne okno programu wygląda bardzo ładnie (zaokrąglone rogi, cieniowane napisy i przyciski), ale obciąża to bardziej system (może niewiele, ale ziarnko do ziarnka...) no i ma bugi. Czasami pojawia się pozioma kreska przez całe menu, czasami są problemy z odświeżaniem. Może to kwestia mojej karty graficznej, nie wiem. W sumie to skoro jest coś takiego, to powinno działać dobrze w każdej konfiguracji. Inaczej nie ma to mniejszego sensu.
Jest jeszcze cała masa mniej lub bardziej zmienionych funkcji, rozbudowana obsługa różnych modułów np. CameraRAW, ale w codziennej pracy nie używałem ich, więc nie jestem w stanie nic o nich napisać.
Podsumowując... Photoshop CS4 nie spodobał mi się. Naprawdę osobiście nie znalazłem w nim nic, co by mnie do niego przekonało. O ile InDesign poszedł naprawdę do przodu, o tyle tutaj chyba na siłę kombinowano, żeby coś unowocześnić. I chyba niepotrzebnie. IMO od wersji CS3 jest to program niemalże doskonały. Zobaczymy, co przyniesie wersja kolejna...