
W Syndromie grafika napisałem, że grafik, żeby zrobić blura zdejmuje okulary. Może to i zabawne ale...
Miałem kiedyś przygodę, kiedy wcale nie było mi do śmiechu. Monitory LCD były bardzo drogą nowością i do zastosowań graficznych zupełnie się nadawały. Pracowaliśmy więc na CRT. Składałem wtedy jakąś gazetkę, deadline się zbliżał, więc świat zewnętrzny przestał dla mnie istnieć, oczy wlepione w monitor, klawiatura i myszka aż się gotowały.
I nagle wszystko mi zrobiło wziuuu (to nie odgłos tylko efekt wizualny) i się rozmyło. Aż mnie odrzuciło. Zdejmuję okulary, przecieram oczy, rozglądam się - wszystko rozmyte. Zakładam okulary - trochę lepiej, ale wciąż niezbyt dobrze. Patrzę na monitor - blur. Dopiero po dłuższej chwili wzrok mi się na tyle wyregulował, że zrozumiałem, że to kineskop padł.
Może to i mało śmieszne czy straszne, ale wtedy naprawdę byłem przerażony, że coś mi się ze wzrokiem stało. Powinienem już wtedy wyciągnąć wnioski, że najważniejsze to się nie przepracowywać, dbać o wzrok i ogólnie o siebie. Ale gdzie tam. Teraz, kiedy jestem bardziej programistą niż grafikiem, bywa jeszcze gorzej. Ale warto sobie przemyśleć, co jest najważniejsze.
Pozdrawiam poniedziałkowo.