
Już od kilku wersji jest w Photoshopie funkcja zwana Shadow/Highlights schowana w menu Image/Adjustments. W skrócie jest ona opisywana jako dopasowanie świateł i cieni. W praktyce...
...zwiększa niezależnie kontrast w jasnych i ciemnych obszarach zdjęcia. Oczywiście granica przejścia jest płynna. Faktycznie w efekcie ciemne obszary są rozjaśniane a jasne przyciemniane. Niestety odbywa się to kosztem większych strat w tonach średnich. Ponadto wokół obszarów o większym kontraście pojawiają się nieładne obwódki. Przy odrobinie wprawy można uzyskać efekt zbliżony do HDR, ale nie z każdym zdjęciem się to udaje.

zdjęcie oryginalne

zdjęcie poddane funkcji shadow/highlights
Jednakże mimo sporej ilości opcji (nawet nie ma sensu zaczynać pracy bez uaktywnienia wszystkich) nie daje tak dużej kontroli nad efektami, jak byśmy chcieli. W dodatku funkcja działa bezpośrednio na warstwie, przynajmniej do wersji CS3, w CS4 jest chyba dostępna jako warstwa dopasowania. Żeby w CS3 funkcja działała niedestrukcyjnie, musimy wcześniej warstwę zamienić na smart object. A co jeśli mamy kilka warstw i nie chcemy ich spłaszczać, żeby użyć funkcji Shadow/Highlights?
Otóż w bardzo prosty sposób można zrobić to samo przy pomocy krzywych jako warstwy dopasowania, a potem całość wrzucić w akcję. Wystarczy kilka kroków:

zdjęcie z krzywymi na warstwach dopasowania (udało sie zachować więcej kontrastu w tonach średnich)
Teraz mamy pełną kontrolę nad zmianami, które w dodatku nie są destrukcyjne. Możemy działać na każdym kanale niezależnie. Albo przełączyć na tryb mieszania luminosity, żeby zmiany wpływały tylko na jasność zdjęcia. Możemy w końcu dowolnie edytować maski i to niezależnie dla korekcji świateł i cieni.

zdjęcie z krzywymi na warstwach dopasowania, maska potraktowana dodatkowo gradientem radialnym dającym lekkie winietowanie
Oczywiście ten sposób wymaga dużo więcej zabawy, więc jeśli nie zależy nam na pełnej kontroli i mamy setkę zdjęć do poprawy, to Shadow/Highlights będzie lepszym wyborem.