RSS
Dzisiaj jest sobota, 19 maja 2012

Komputer dla webdesignera

Dodał Andrzej, poniedziałek, 15-03-2010 (20:09)
Mar
15
Komputer dla webdesignera

Jakiś czas temu na GoldenLine pojawił się wątek: Czy laptopy osiągnęły już wydajność do webdesignu. Dyskusja była dosyć inspirująca, postanowiłem więc rozwinąć nieco temat ogólnie w dziedzinie grafiki i nowych technologii.

Technologia rozwija się coraz szybciej, to ogólnie znany fakt. Kiedy wchodziły monitory LCD nikt nie sądził, że tak szybko wyprą CRT, zwłaszcza w grafice. I co? LCD się rozgościło na dobre. Dzisiaj nikt sobie już nie wyobraża pracy na monitorze z kineskopem, który tak daje po oczach, że po kilku godzinach pracy nie da się wytrzymać. Mało kto pamięta też, że kiedyś poligrafię uprawiało się na zwykłych Pentiumach i 256MB pamięci. Młodsi to nawet nie mają o tym pojęcia. A ja zaczynałem pracę jeszcze na monitorze 14".

Ale wracając do tematu. Webdesign, w odróżnieniu od poligrafii, jest dużo mniej wymagającą dziedziną. Pliki Photoshopa są nieporównywalnie mniejsze, nie trzeba używać InDesigna czy Illustratora, które też swoje potrzebują. Odpada konieczność idealnie skalibrowanego monitora (wbrew temu, co sądzą niektórzy), bo klient i tak u siebie zobaczy co innego. A jeśli ma kilka monitorów w firmie, to na każdym i tak będzie jeszcze inaczej. Co oczywiście nie znaczy, że nasz monitor ma być zupełnie rozregulowany. Mówiło się kiedyś o profilach kolorów w grafice do stron www. Zastanawiam się, ile przeglądarek obsługuje profile, nie mówiąc już o tym, ile z nich robi to poprawnie. A co kiedy łączymy plik graficzne z kolorami opisanymi w CSS? Jeżeli kolory w grafice i w CSS ustawiliśmy identycznie liczbowo, to po potraktowaniu grafiki profilem nic się nie będzie zgadzać! Osobiście więc uważam, że w przypadku webdesignu można sobie pozwolić na większy margines błędu jeśli chodzi o kolory, bo przecież i tak każdy będzie miał co innego u siebie.

Jeśli chodzi o prędkość, to poza Photoshopem programiście zazwyczaj jest potrzebny DreamWeaver. Albo zwykły Notesik, jak kto woli. Do takich obciążeń laptopy były przystosowane już wiele lat temu. Ale znam ludzi, którzy zajechaliby każdy, nawet najbardziej wypasiony sprzęt: GG (dlaczego nie Miranda?), Winamp (dlaczego nie Aimp czy Foobar?), Skype, masa zakładek w Firefoxie, poczta, 10 dokumentów Worda jeszcze trochę... Fakt, wtedy nawet w notatniku trudno cokolwiek zrobić. A gdyby ktoś jeszcze chciał zrobić coś do poligrafii?

Ponadto teraz na pokładzie musi być Vista lub Windows7. A tu już sam system zabiera dużo zasobów. Swoją drogą to martwi mnie ta tendencja. Coraz szybsze komputery i coraz bardziej zasobożerne systemy operacyjne, przez co wypadkowa szybkości wychodzi stała. Przyznaję, że w najnowszej wersji M$ postarał się i system jest naprawdę ładnie zoptymalizowany. Gdyby się jeszcze dało podczas instalacji wybrać komponenty, których się będzie używać? Już pomijając fakt wyboru przeglądarki (podobno to jest), to jeszcze cała masa dodatków, z których ja np. nigdy nie będę korzystał: gry, Outlook, Paint, tapety i inne pierdoły, tzw. biblioteka, jakieś wspomaganie wyszukiwania i indeksowania. Pewnie jeszcze trochę by się znalazło...

Ja do webdesignu (i poligrafii) używam stacjonarnej maszyny z 1-rdzeniowym prockiem AMD i 1GB RAM z systemem Windows XP (wyłączone kompozycje, więc wygląda jak 2000). Nie jest to demon prędkości i czasami boleśnie odczuwam to przy dużych folderach. Ale póki co nie szykuje się zmiana, więc jak się nie ma co się lubi, to się lubi i tak dalej :) Mam też bardziej wypasionego laptopa, ale jakoś nie wyobrażam sobie większej pracy na nim. Może kwestia przyzwyczajenia?


czytano: 768, komentarzy: 4, kategorie: ogólne, na luzie


Komentarze (4)

środa, 17-03-2010 (01:28)
Ja pracuję od 3 lat na laptopie i nie widzę w tym żadnego problemu. Ekran tutaj nie jest dla mnie żadnym argumentem przeciwko bo podłączam sobie dodatkowo 24 calowy monitor i jest wygodnie, więc nie ma żadnej różnicy między tradycyjnym blaszakiem, a laptopem. Co do wymagań sprzętowych to już od wielu lat można pracować na laptopach. Mój trzylatek ma 3GB ramu, podwójny procesor 1.85GHz i 256mb na grafice, nie czuję dyskomfortu. Chcę go wymienić, ale to już kwestia bardziej chyba lansu niż potrzeb bo jeszcze by posłużył :)
Zguba
środa, 17-03-2010 (02:35)
Tak, jak i poprzednik. Ze stacjonarki przeniosłem się na laptopa ponad 2 lata temu - mam na nim c2D 2.2, grafikę 512 RAM i ostatnio (przy okazji zmiany systemu na Win7) zamieniłem stare kości 2x1GB na 2x2GB. I przyznam, że pracuje się po prostu świetnie (swoje tez robi ekran o rozdzielczości 1920x1200, więc można na nim trochę zmieścić). Mimo tego w dłuższej perspektywie myślę o złożeniu dobrego stanowiska z dwoma monitorami min. 24'' i niezłymi bebechami. Wtedy różnego profilu zadania (zajmuję się kilkoma dziedzinami - oprócz poligrafii - bo i nie mam o niej niestety zielonego pojęcia, chociaż chciałbym), mógłbym wykonywać na różnych jednostkach... czasem nawet współbieżnie. Długo do tego mi czekać, ale kto wie.

PS. Pierwszy raz wypowiadam się u Ciebie, ale śledzę tego bloga około miesiąca, po trochu odwiedzając starsze artykuły. Mogę o nim mówić wyłącznie w superlatywach. Gratuluję!
środa, 17-03-2010 (07:04)
Andrzej
Fakt, coraz więcej osób przesiada się na laptopy i to nie tylko do webdesignu ale także poligrafii. Co prawda tutaj potrzeba mocniejsza maszynka, ale takie są i to coraz tańsze. Najczęściej polecane są MacBooki, ale ja preferuję Windowsa ze względu na ilość softu, zwłaszcza darmowego, którego na Maki jest jednak mniej.
Jeśli chodzi o wygodę, to nawet w jakimś piśmie komputerowym był artykuł, że wystarczy podłączyć klawiaturę, dobry monitor, trochę innych peryferiów i mamy praktyczne stanowisko. Ja kupując laptopa, też zaopatrzyłem się w klawiaturę wychodząc z podobnego założenia. Ale jakoś skończyło się na tym, że pracuję wciąż na stacjonarnym, a laptopa biorę do klienta (lub na wakacje) albo gdy nie mam dużej graficznej roboty. Win7 (ten testowy) działał nieźle, ale bez żalu wróciłem do XP, kiedy skończył się okres testowania. Działa jednak szybciej.
Stacjonarny ma jednak dwie niezaprzeczalne zalety. W analogicznej do laptopa konfiguracji jest znacząco tańszy. No i ma budowę modułową. Jak coś padnie (oby nie HDD), to wystarczy wymienić daną część. A i rozbudowywać można go etapami. Przy laptopie boję się mieć wszystko na nim (nawet mimo częstych backupów). Niech coś (odpukać) padnie to cały komp w zasadzie leży.

Zguba - dzięki. Bardzo się cieszę że blog się podoba. Widzę, że mam coraz więcej stałych czytelników.
piątek, 16-04-2010 (13:01)
Andrzej
Trafiłem z Googla na ten wpis - dzięki autorowi i komentującym za podzielenie się doświadczeniem.

Dodaj swój komentarz:

Imię lub nick (obowiązkowe)
E-mail (obowiązkowy - nie będzie publikowany)
Strona WWW

Formatowanie: [b]pogrubienie[/b], [i]kursywa[/i], [u]podkreślenie[/u]

Powiadom mnie o nowych komentarzach do tego postu.

Przepisz kod z obrazka:
kod