
Jakiś czas temu na GoldenLine pojawił się wątek: Czy laptopy osiągnęły już wydajność do webdesignu. Dyskusja była dosyć inspirująca, postanowiłem więc rozwinąć nieco temat ogólnie w dziedzinie grafiki i nowych technologii.
Technologia rozwija się coraz szybciej, to ogólnie znany fakt. Kiedy wchodziły monitory LCD nikt nie sądził, że tak szybko wyprą CRT, zwłaszcza w grafice. I co? LCD się rozgościło na dobre. Dzisiaj nikt sobie już nie wyobraża pracy na monitorze z kineskopem, który tak daje po oczach, że po kilku godzinach pracy nie da się wytrzymać. Mało kto pamięta też, że kiedyś poligrafię uprawiało się na zwykłych Pentiumach i 256MB pamięci. Młodsi to nawet nie mają o tym pojęcia. A ja zaczynałem pracę jeszcze na monitorze 14".
Ale wracając do tematu. Webdesign, w odróżnieniu od poligrafii, jest dużo mniej wymagającą dziedziną. Pliki Photoshopa są nieporównywalnie mniejsze, nie trzeba używać InDesigna czy Illustratora, które też swoje potrzebują. Odpada konieczność idealnie skalibrowanego monitora (wbrew temu, co sądzą niektórzy), bo klient i tak u siebie zobaczy co innego. A jeśli ma kilka monitorów w firmie, to na każdym i tak będzie jeszcze inaczej. Co oczywiście nie znaczy, że nasz monitor ma być zupełnie rozregulowany. Mówiło się kiedyś o profilach kolorów w grafice do stron www. Zastanawiam się, ile przeglądarek obsługuje profile, nie mówiąc już o tym, ile z nich robi to poprawnie. A co kiedy łączymy plik graficzne z kolorami opisanymi w CSS? Jeżeli kolory w grafice i w CSS ustawiliśmy identycznie liczbowo, to po potraktowaniu grafiki profilem nic się nie będzie zgadzać! Osobiście więc uważam, że w przypadku webdesignu można sobie pozwolić na większy margines błędu jeśli chodzi o kolory, bo przecież i tak każdy będzie miał co innego u siebie.
Jeśli chodzi o prędkość, to poza Photoshopem programiście zazwyczaj jest potrzebny DreamWeaver. Albo zwykły Notesik, jak kto woli. Do takich obciążeń laptopy były przystosowane już wiele lat temu. Ale znam ludzi, którzy zajechaliby każdy, nawet najbardziej wypasiony sprzęt: GG (dlaczego nie Miranda?), Winamp (dlaczego nie Aimp czy Foobar?), Skype, masa zakładek w Firefoxie, poczta, 10 dokumentów Worda jeszcze trochę... Fakt, wtedy nawet w notatniku trudno cokolwiek zrobić. A gdyby ktoś jeszcze chciał zrobić coś do poligrafii?
Ponadto teraz na pokładzie musi być Vista lub Windows7. A tu już sam system zabiera dużo zasobów. Swoją drogą to martwi mnie ta tendencja. Coraz szybsze komputery i coraz bardziej zasobożerne systemy operacyjne, przez co wypadkowa szybkości wychodzi stała. Przyznaję, że w najnowszej wersji M$ postarał się i system jest naprawdę ładnie zoptymalizowany. Gdyby się jeszcze dało podczas instalacji wybrać komponenty, których się będzie używać? Już pomijając fakt wyboru przeglądarki (podobno to jest), to jeszcze cała masa dodatków, z których ja np. nigdy nie będę korzystał: gry, Outlook, Paint, tapety i inne pierdoły, tzw. biblioteka, jakieś wspomaganie wyszukiwania i indeksowania. Pewnie jeszcze trochę by się znalazło...
Ja do webdesignu (i poligrafii) używam stacjonarnej maszyny z 1-rdzeniowym prockiem AMD i 1GB RAM z systemem Windows XP (wyłączone kompozycje, więc wygląda jak 2000). Nie jest to demon prędkości i czasami boleśnie odczuwam to przy dużych folderach. Ale póki co nie szykuje się zmiana, więc jak się nie ma co się lubi, to się lubi i tak dalej :) Mam też bardziej wypasionego laptopa, ale jakoś nie wyobrażam sobie większej pracy na nim. Może kwestia przyzwyczajenia?